Wkład spółdzielczości bankowej w odbudowę niepodległego państwa

11 listopada będziemy świętować 103. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Z tej okazji polecamy Państwa lekturze jeden z artykułów, który został opublikowany w „Głosie Banków Spółdzielczych”.

Spółdzielczość bankowa rozwijała się na polskich ziemiach pod zaborami od początku II połowy XIX w. Od zarania swojego istnienia była istotnym wkładem w budowanie poziomu ekonomicznego, ale też społecznego, edukacyjnego i kulturalnego polskiego społeczeństwa, zarówno w czasie zaborów, jak i podczas odbudowy niepodległego państwa. Myśląc o wielowymiarowej roli bankowości spółdzielczej w budowaniu polskiego kapitału nie sposób pominąć koncepcje ekonomiczno-społeczne Franciszka Stefczyka. Stefczyk widział w spółdzielczości możliwość realizacji idei społecznej harmonii, współpracy opartej na solidaryzmie, praktycznej realizacji przykazania miłości bliźniego. Zwłaszcza kasy oszczędności i pożyczek jako instytucje samopomocowe miały spajać i zbliżać do siebie ludzi oraz uczyć oszczędzania, odpowiedzialności za siebie i innych, przezorności i wstrzemięźliwości.

Początki były skromne, do spółki założonej 1890 r. w Czernichowie przez wiejskiego nauczyciela i jego kilku przyjaciół, w pierwszych miesiącach jej działalności przystąpiły 143 osoby. Tak oto rozpoczęła się ciężka praca u podstaw, w pełnym pozytywistycznym rozumieniu tego pojęcia, będąca jednocześnie konstruktywną rewolucją odmieniającą los galicyjskiej wsi. Były to pierwsze działania Franciszka Stefczyka, które sprawiły, że dziś uznaje się go za jednego z ojców-założycieli polskiej bankowości spółdzielczej.  Na gruncie historiografii zajmującej się przede wszystkim aspektami swobód politycznych rozbiorowej Polski funkcjonuje przekonanie, że zabór austriacki oferował szereg wolności, szanował odrębność narodowościową mieszkańców. Rzeczywistość była zgoła inna. Społeczeństwo było uciemiężone systemem horrendalnych i systemowo skomplikowanych podatków, co było głównym powodem panującej nędzy. Zaborca w tej sytuacji mógł być inspiratorem rabacji chłopskich, których rezultatem były masowe mordy przeprowadzane na lokalnej szlachcie. Tak Galicja została pozbawiona dużej części czynnika ludzkiego zdolnego do organizacji życia społecznego czy gospodarczego, w konsekwencji nie mogła stać się miejscem masowego zakładania przemysłu, modernizacji rolnictwa itd. W drugiej połowie XIX w. położenie galicyjskiej wsi było tragiczne. Gospodarstwa były małe, zacofane, przeludnione, a miasta nie oferowały dużych możliwości pracy w przemyśle. Z powodu powszechnego niedożywienia średnia długość życia mężczyzny wynosiła zaledwie 27 lat, a śmiertelność kształtowała się na poziomie 50 tysięcy istnień rocznie. Dochodziły do tego klęski głodu i epidemie, liczby rosły. Nieznośna sytuacja materialna prowadziła do masowej emigracji, wynaturzeń i patologii, ale przede wszystkim poczucia braku nadziei na poprawę losu. Rok 1889 był rokiem kolejnej wielkiej klęski głodu pustoszącej i tak już wynędzniałą Galicję, a rok wcześniej Stanisław Szczepanowski wydał książkę Nędza Galicji w cyfrach. Jej lektura i wszechobecna nędza sprawiły, że wiejski nauczyciel, z wykształcenia historyk, Franciszek Stefczyk postanowił zacząć działać, by wyrwać chłopów z trybów machiny wyzysku przez lichwiarzy. Założona w Czernichowie Kasa Oszczędności i Pożyczek, wzorowana na pomyśle Raiffeisena, nie była tylko źródłem taniego kredytu, który pozwalał chłopom zarówno zdobyć środki na inwestycje, jak i uwolnić się od lichwy. Była ona przede wszystkim instrumentem poprawy jakości życia, jednocześnie krzewiącym ideały oszczędzania i propagującym rozsądne gospodarowanie nawet najmniejszymi kwotami. Uczyła współpracy, wzajemnego zaufania i samopomocy, tworząc fundament postępu cywilizacyjnego. I nie działo się to przypadkiem, bowiem Stefczyk twierdził, że „[w]ażną jest rzeczą uprzytomnić sobie, iż spółdzielczość nie jest tylko modną formą chwilowych, powierzchniowych nastrojów i poczynań społeczno-gospodarczych bez trwałych podstaw w naturze realnych stosunków, lecz przeciwnie – wielkim i głębokim prądem naturalnym w rozwoju stosunków gospodarczych i społecznych u narodów o najwyższym poziomie cywilizacji” (Stefczyk 1925).

Nie tylko kasy – o działalności Stefczyka

Celem Stefczyka było pokazanie mieszkańcom wsi takiej drogi, która pozwoliłaby pomóc im samym sobie (bez aspektu filantropii). Nauczał, jak działać, ale nie robił nic za nich – pracował z nimi. Z tego powodu chłopi byli w stanie przyjąć spółdzielczość jako własny ruch, a nie – coś zewnętrznego. Według Stefczyka spółdzielczość nie mogła zamykać się w ciasnych ramach przyzwyczajeń. Aby działalność spółdzielców mogła skutecznie realizować swoje cele musi ona podążać wciąż nowymi drogami, poszukiwać ulepszonych form pracy, pozyskiwać ludzi, którzy potrafiliby wskazywać szersze horyzonty i wskazywać drogę do nowych celów. Jak podkreśla historyk ruchu spółdzielczego Janusz Skodlarski, „[s]zczególną rolę w dziejach Polski odegrała spółdzielczość oszczędnościowo-kredytowa zainicjowana przez Franciszka Stefczyka w 1890 r. w Galicji. Istotą całego systemu był tani i dogodny kredyt, skierowany głównie do chłopów mniej zamożnych. Koszty funkcjonowania spółdzielni obniżała społeczna praca zarządów” (Skodlarski 2010, s. 5). Kasy Stefczyka nie tylko poprawiały jakość życia mieszkańców wsi, ale też miały na celu ich kształtowanie moralne. Praktyka prowadzenia kas nacechowana była wartościami chrześcijańskimi, o czym pisał Stefczyk powołując się na przykazanie „Kochaj bliźniego jak siebie samego”1, ale co także podkreślał Zygmunt Chmielewski: „Najwięcej starania i usilności dokładajcie, Kochani Bracia, w tym kierunku, iżby w spółce Waszej panował zawsze dobry duch, to jest duch miłości bliźniego, duch zacnej, obywatelskiej pracy. Pamiętajcie bowiem o tym, że nie brak takich rzeczy i urządzeń, które nawet bez złej woli ludzi same im przyniosą szkodę i zniszczenie, zamiast pożytku i ulgi, jeżeli się ich nie okiełzna i nie pilnuje, aby działały w dobrym kierunku, w granicach sobie wytkniętych. [...] Nie troszczcie się o robienie najznaczniejszych i najliczniejszych interesów, nie szukajcie chluby w jak największych obrotach pieniężnych i kredytowych; to śliska i pochyła droga, na której się trudno zatrzymać. [...] Lepiej, gdy się rozwija powoli, ale bezpiecznie i w dobrym kierunku” (Chmielewski 1926). Wypracowane przez Stefczyka zasady i reguły spółdzielcze sprawnie funkcjonowały w dwudziestoleciu międzywojennym, jednak w PRL zostały wypaczone i powrót do nich po 1989 r. okazał się trudnym zadaniem i dużym wyzwaniem.

Praktykujący pozytywista

Istotą spółdzielczości – według Stefczyka – jest wspólnotowość. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na znaczenie (semantykę) słowa „spółdzielczość” w języku polskim – zaakcentowany jest działanie razem. Razem – w znaczeniu, że spółdzielczość może i powinna cementować podziały i rysy, nawet jeśli jest to nie tylko spolaryzowanie, ale nawet – zantagonizowanie z różnych powodów. Część kolejna to działanie rozumiane jako przeciwieństwo marazmu i apatii. To są te wartości, te elementy patriotyzmu, które pozwoliły odbudować zrujnowaną zawieruchą historyczną Polskę. Odbudowa nastąpiła dzięki wspólnemu działaniu. Należy zauważyć, że spółdzielczość była ważnym elementem integrującym zróżnicowane społeczeństwo polskie (różne narodowości, kultury, religie...). Jak podkreśla badacz historii spółdzielczości Marcin Kwiecień, 

 „[ż]ycie w niepodległym państwie wymagało także kształtowania jakościowo nowych postaw obywatelskich. Spółdzielnie pełniły funkcję lokalnych ośrodków pracy kulturalno-oświatowej i wychowawczej. Zaspakajały nie tylko potrzeby kulturalne, ale też duchowe i te o charakterze wychowawczym, zwłaszcza w środowisku wiejskim i małomiasteczkowym” (Kwiecień 2018, s. 24). Sam Stefczyk w spółdzielczości widział narzędzie integracji społecznej, koniecznej integracji, o której zaletach pisał: „Tak określając stanowisko swoje wobec państwa, staje wszakże spółdzielczość przede wszystkim pod sztandarem własnej pomocy i wzajemnej pomocy, i niechajże temu znakowi pozostanie wierną, gdyż pod nim zwycięży. Niech więc pod tym wyzwaniem zwołuje milionowe rzesze rozproszonych rolników, niech je skupia i organizuje w tysiące Spółdzielni różnego rodzaju i przeznaczenia, niech je łączy we własne Związki i Centrale, aby razem utworzyły jedną, potężną armię pracy – armię karną i dobrym duchem ożywioną. Niechże armia ta walczy mężnie z biernością i bezradnym, przygnębiającym narzekaniem i wyrzekaniem, z sobkowstwem i wyzyskiem, z ciemnotą i złą wolą, niechże do tej armii spółdzielczej garną się licznie dzielni ochotnicy, zwłaszcza bogaci w wiedzę i zdolność czynu, aby pod przewodnictwem znakomitych wodzów wiodła całe polskie rolnictwo i wszystkich rolników drogą postępu, a cały naród w myśl Mickiewiczowskiego hasła: «W szczęściu wszystkiego są wszystkie cele» do ugruntowania odrodzenia własnego państwa i do godnego imienia Polski, spełnienia jej zadania i przeznaczenia w rodzinie wielkich narodów tego świata” (Stefczyk 1925).

Ku niepodległości

Kasy Stefczyka nie tylko unowocześniały polską wieś, ale też miały na celu odbudowę moralną i edukację jej mieszkańców. Stefczyk twierdził, że społeczeństwo musi być oparte na niezłomnych zasadach wartości, aby został spełniony warunek wolności i niepodległości państwa. W spółdzielczości Franciszek Stefczyk widział nie tylko narzędzie służące do dźwignięcia moralnego i gospodarczego lokalnych społeczności, ale także do realizacji wielkiego planu budowy praworządnego państwa. „To, co szkodzi rozwojowi ruchu spółdzielczego, niszczy również Państwo Polskie i kulturę polską, a przeciwnie, torowanie drogi rozwojowi spółdzielczości, jest równocześnie wzmacnianiem państwa, dźwignięciem siły i kultury narodu” – pisał Stefczyk. Ten wielki cel można było zrealizować dbając przy tym zarówno o wzrost zatrudnienia, poszanowanie pracy, jak i rozwój samorządów gospodarczych opartych na drobnych właścicielach, przedsiębiorcach i rzemieślnikach. Jak pisze Skodlarski, Kasy Stefczyka silnie włączyły się w walkę o niepodległość, bowiem stały się jednym z głównych sponsorów polskich organizacji paramilitarnych. W 1914 r. powołany został Naczelny Komitet Narodowy, wtedy też Stefczyk wystosował odezwę spółdzielni o wpłaty na skarb wojenny. W ciągu kilku tygodni na wezwanie odpowiedziało ponad 500 kas, pokryły one koszt ekwipunku dla 2000 legionistów wpłacając na konto Naczelnego Komitetu Narodowego ponad 306 tysięcy koron. Kasy też były źródłem finansowania polskiej komisji likwidacyjnej w  Krakowie, przeznaczyły ponad 3 miliony koron w gotówce i 25 milionów koron kredytu na obronę Lwowa i Śląska Cieszyńskiego. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości nadal były zaangażowane w obronę Lwowa i finansowały polską armię podczas wojny polsko-bolszewickiej. Sam twórca kas podczas obrony Lwowa w 1918 r. był jednym z przywódców polskiego Komitetu bezpieczeństwa i ochrony dobra publicznego. O Stefczyku prof. Franciszek Bujak napisał, że „[n]ie były jego celem wyłącznym, dobrobyt i kultura włościan, lecz środkiem do celu wyższego, którym była Polska niepodległa”. I tak kasy były zaangażowane w plebiscyty na Górnym Śląsku, gdzie zaangażowały 20 mln marek polskich na Pożyczkę Odrodzenia. Po I wojnie światowej banki spółdzielcze i kasy pożyczkowe odegrały istotną rolę w odbudowie gospodarczej kraju wspierając inwestycje gospodarcze zarówno w przemyśle, rzemiośle, jak i rolnictwie. 

Curriculum vitae

Twórca kas i propedeutyk spółdzielczości urodził się 2 grudnia 1861 r. w Krakowie, w rodzinie urzędniczej, jako jeden z siedmiu synów Franciszka i Wiktorii z Malinowskich. Natomiast pochodzący z chłopskiej rodziny ze wsi Bachowice ojciec Stefczyka był sekretarzem Rady Powiatowej w Krakowie oraz członkiem Towarzystwa Szkoły Ludowej. Rodzinny dom założyciela kas wypełniała atmosfera pobożności i miłości do ojczyzny. W 1873 r. Stefczyk rozpoczął naukę w bardzo elitarnym Gimnazjum św. Anny w Krakowie, gdzie związał się ze spiskiem patriotycznym i nawiązał przyjaźń m.in. z Feliksem Konecznym. Już w tym okresie swojego życia udzielał się społecznie przeznaczając swoje oszczędności na rozdawanie czasopism wśród chłopów. W 1879 r. rozpoczął studia historyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w 1882 r. wyjechał do Wiednia, by uczęszczać na wykłady z ekonomii i prawa państwowego, tam też po raz pierwszy zetknął się z informacjami na temat F. W. Raiffeisena i jego kas oszczędnościowo-kredytowych. W 1884 r., po powrocie ze stołecznego Wiednia uzyskał absolutorium, a napisaną na seminarium prof. Stanisława Smolki pracę Upadek Bolesława Śmiałego opublikował w warszawskim czasopiśmie „Ateneum”. W tym samym roku złożył egzamin. państwowy na nauczyciela szkół średnich i otrzymał posadę nauczyciela Krajowej Średniej Szkole Rolniczej w Czernichowie. Nauczał języków obcych i historii, statystyki rolniczej, ustaw agrarnych i ekonomii społecznej. W 1887 r. otrzymał stopień doktora filozofii (w dziedzinie historii). W tym czasie w Czernichowie, podobnie jak ojciec, zaczął działać w ramach Kółek Rolniczych, by zostać wybranym na członka Zarządu Głównego Towarzystwa. Zmarł w 1924 r. w Krakowie, pochowany został na lwowskim Cmentarzu Łyczakowskim.

Trwała obecność w pamięci

Stefczyk i jego działo posiada do dziś ugruntowaną pozycję w pamięci społecznej, funkcjonuje w świadomości osób zainteresowanych historią i współczesnością sektora bankowości spółdzielczej, a jego dorobek jest często wybierany jako przedmiot podejmowanych badań naukowych (wskazuje na to bogata bibliografia „stefczykologii” dostępna w bazach bibliotek). Co więcej, historyczny dorobek Stefczyka jest współcześnie wciąż aktualizowany – galicyjski społecznik jest patronem ulic, szkół, banków i innych instytucji. KZBS przyznaje Honorową Odznakę im. Franciszka Stefczyka „za zasługi dla spółdzielczości bankowej” oraz Medal im. Franciszka Stefczyka. W grudniu 2011 r. metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki przychylił się do postulatu rozpoczęcia postępowania prowadzącego do beatyfikacji Franciszka Stefczyka. Muzeum Historii Spółdzielczości w Warszawie, którego pośrednim inicjatorem powstania był Stefczyk (2), prezentuje w swoich wnętrzach gabinet Stefczyka. Można przypuszczać, że postać Stefczyka, obok Stanisława Staszica i Piotra Wawrzyniaka, jest najbardziej rozpoznawalną postacią historyczną spółdzielczości bankowej. Wpływa na ten fakt wiele czynników, ale dominującym wydaje się wyjątkowy szacunek i wdzięczność, jakimi Stefczyk do dziś jest powszechnie darzony.  

Przypisy:

[1]„Nie wyobrażam sobie jej [przyszłości] jednak jako bezwzględne panowanie spółdzielczości i nie uważam tego za pożądane; monopol nie jest w żadnej sferze ludzkich stosunków czynnikiem postępu i zdrowego rozwoju. Obok spółdzielczości pozostaną niewątpliwie, jako czynnik równouprawniony, także i nadal kapitalistyczne formy organizacji pracy gospodarczej, ponieważ liczyć się trzeba z naturą ludzką, w której interes własny i miłość własna są i pozostaną silnym a cennym motorem pracy i twórczości. Ale niemniej uprawniona jest taka organizacja i praca, na których dnie tkwi przykazanie: «Kochaj bliźniego, jak siebie samego». Do dźwigania kultury gospodarczej i społecznej na poziom tego przykazania zdążają wszystkie narody cywilizowane przez ruch spółdzielczy, a zrozumienie tej wartości i znaczenia ruchu spółdzielczego wnikać powinno także w świadomość naszego narodu i pobudzać go do pracy usilnej nad realizowaniem celów spółdzielczych” (Stefczyk 1925).

[2]W lutym 1918 r. Stefczyk wystąpił podczas I Konferencji Przedstawicieli Spółdzielczości w Lublinie z ideą utworzenia Muzeum Spółdzielczości.

Bibliografia:

  1. Chmielewski Z. (1926), Kasy Stefczyka a banki ludowe, Lwów; źródło: https://polona.pl/item/kasy-stefczyka-a-banki-ludowe,NzIxMzg0MzY/10/#info:metadata (dostęp: 7.8.2018).
  2. Kwiecień M. (2018), Spółdzielczość współtworzyła Polskę Odrodzoną,  „Tęcza Polska” nr 7(232), s. 22-24.
  3. Skodlarski J. (2010), Franciszek Stefczyk. Pionier spółdzielczości kredytowej  w Polsce, Łódź.
  4. Stefczyk F. (1925), Stanowisko spółdzielczości w rolnictwie, Warszawa; źródło: https://polona.pl/item/stanowisko-spoldzielczosci-w-rolnictwie, NzMxMzIyMTU/17/#info:metadata (dostęp: 7.8.2018).

Autor: Anna Jarmuszkiewicz, Krajowy Związek Banków Spółdzielczych. Absolwentka Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM oraz Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ; doktor nauk humanistycznych.

Artykuł został opublikowany w „Głosie Banków Spółdzielczych” nr 5/2018

Udostępnij artykuł:
« powrót